





Mąż wcześniej wrócił
z pracy do domu i niespodziewanie zastaje żonę, która nago leży w
wymiętoszonej pościeli. - Co to kochanie?
- Źle się czuje, chyba chora jestem, więc się położyłam.
Małżonek chce powiesić płaszcz do szafy, a żona krzyczy:
- Nie otwieraj szafy, bo tam straszy...!
- Ależ kochanie, nie opowiadaj głupstw...
Otwiera szafę i widzi swego sąsiada, zupełnie gołego.?
- No wiesz Władek, tego bym się po tobie nie spodziewał. Żona chora, a ty ja
jeszcze straszysz...







Rozmawiają
dwie młode mężatki:
- Czy rozmawiasz z mężem podczas stosunku?
- No, jak zadzwoni.














Żona wróciła z
wczasów.
- Czy byłaś mi wierna? - dopytuje się mąż.
- Tak samo jak ty mi...
- No, moja droga, ostatni raz pojechałaś na wczasy
Mąż przyniósł
wypłatę i położył ja przed lustrem. Mówi do żony:
- To co przed lustrem moje, a co w lustrze twoje.
Żona rozebrała się do naga, stanęła przed lustrem i oznajmia mężowi:
- Ta co w lustrze twoja, a co przed lustrem sąsiada z dołu...
Kobieta po śmierci
trafia do nieba i natychmiast rozpoczyna poszukiwania swego męża.
Święty Piotr sprawdza w kartotece ale w rubrykach: normalni, błogosławieni,
święci nie ma nazwiska poszukiwanego.
Podejrzewając najgorsze, czyli zsyłkę do konkurencji, św. Piotr pyta ze
współczuciem:
- A ile lat byliście Państwo małżeństwem?
- Ponad 50 lat! Odpowiada żona pochlipując.
- To trzeba było od razu tak mówić! – uradowany Piotr podrywa się do
kartoteki.
- Z pewnością znajdziemy go w dziele "męczennicy"!


Mamy z żoną sposób na
szczęśliwe pożycie małżeńskie. Dwa razy w tygodniu idziemy do przytulnej
restauracji, trochę wina, dobre jedzenie...
Żona chodzi we wtorki, a ja w piątki.
Pewne małżeństwo, aby
nie demoralizować swoich dzieci, ustaliło, ze jak będą chcieli się pokochać
to będą mówić że idą robić pranie.
Zgodnie z ustaleniami, pewnego dnia mąż mówi do żony:
- Kochanie, chodź zrobimy pranie.
żona na to:
- Nie, teraz nie mam czasu.
Mąż jeszcze przez chwile próbował namówić żonę, ale nie dala się skusić,
więc poszedł do swojego pokoju.
Po jakimś czasie wchodzi żona i mówi:
- Skarbie teraz możemy zrobić pranie.
Mąż odpowiada:
- Za późno, ja juz zrobiłem pranie ręczne.
Leży mąż z żoną w
łóżku.
- Heniu, kochasz mnie jeszcze?
- Oczywiście, że Cię kocham.
- Pragniesz mnie jeszcze?
- Najdroższa, nikogo nie pragnę tak jak Ciebie.
- Czyli podobam Ci się jeszcze?
- Jesteś najpiękniejsza.
- Powiedziałbyś coś, tak od siebie...
- Dobranoc Zofio!
Małżeństwo ma "ciche dni". Wieczorem mąż pisze żonie kartkę: "Obudź mnie o piątej". Rano mąż budzi się o siódmej i widzi kartkę od żony: "Wstawaj, już piąta".
- Panie doktorze... Moja żona nie żyje!
- A co sprawia, że jest pan pewny?
- Cóż... Seks jak zwykle taki sam, ale w kuchni rośnie góra nie umytych
garnków!
Żona mówi do męża:
- Kochanie, jutro jest rocznica naszego ślubu. Jak ją uczcimy?
Na to mąż odpowiada:
- Może minutą ciszy?
Siedzi facet przy
grobie i krzyczy:
- Dlaczego musiałeś umrzeć! Dlaczego musiałeś umrzeć! Dlaczego to zrobiłeś?!
Podchodzi drugi i pyta:
- Panie, kogo pan tak żałuje? Ojca, syna?
- Pierwszego męża mojej żony.
Panna młoda i
jej mąż. Noc poślubna, leżą w łóżeczku. Atmosfera cud miód.
Nagle:
- Kochanie, jestem jeszcze dziewicą. Nie mam zielonego pojęcia o tym seksie.
Możesz mi to najpierw jakoś tak po ludzku wytłumaczyć?
- Oczywiście dźióbeczku mój kochany ty. Ujmijmy to tak: to co masz między
nogami to więzienie, a to co ja mam między nogami to więzień. To co robimy:
Wsadzamy więźnia do więzienia.
I tak kochali się po raz pierwszy. Mąż z błogim uśmiechem na twarzy padł na
poduchę, żona zachwycona całymi igraszkami mówi:
- Słoneczko..., więzień uciekł z więzienia.
- No to trzeba go zaaresztować kolejny raz.
Spróbowali tego w innych pozycjach itd .itd. Mąż po którymś tam razie pada
na poduchę, sięga po papierosa, nagle słyszy:
- Kochanie, nie wiem, może mi się tylko tak wydaje, ale mam wrażenie, że
więzień znów uciekł.
Na to mąż resztką sił krzyczy:
- Przecież on nie dostał dożywocia!
Mąż do żony:
- Wiesz, wydaje mi się, że najmłodszy syn nie jest mój.
- Co ty opowiadasz? Właśnie tylko on jest twój!
Mąż i żona
siedzą przy stole i jedzą razem obiad... W pewnym momencie żona wylała na
siebie zupę...
- Cholera, wyglądam jak świnia - mówi żona.
Na to mąż:
- I na dodatek oblałaś się zupą.
Podczas kłótni żona
wykrzykuje z płaczem:
- Już lepiej bym zrobiła, gdybym wyszła za diabła!
- Niestety - wzdycha mąż - Małżeństwa między krewnymi są wzbronione.
W środku nocy z
małżeńskiego łoża wstaje mąż i trzymając się w okolicach krocza zaczyna
nerwowo stąpać z nogi na nogę i przechadzając się po pokoju...
- Co ci jest? - pyta rozbudzona żona.
- A tak cholernie kobity mi się chce.... - odpowiada małżonek.
- No to wskakuj - żona zapraszająco odsuwa pierzynę.
- Eee.. Jakoś to rozchodzę.
Rozmawiają trzy
przyjaciółki. Jedna z nich mówi:
- Czy wy wiecie, że jak kocham się z moim Józkiem, to on ma bardzo zimne
jajka?
Na to druga:
- No, mój Staszek też ma zimne jajka podczas kochania.
Na to trzecia:
- A ja to nawet nie wiem, ale sprawdzę.
Na drugi dzień spotykają się, a ta trzecia ma podbite oko. Koleżanki pytają:
- Co ci się stało?
- Kocham się z moim starym, chwytam go za jajka i mówię: "Stary! Ty masz tak
samo zimne jajka jak Józek i Staszek".
Przychodzi mąż
do domu nad ranem. Żona go wita w drzwiach i pyta:
- Gdzie ty byłeś przez całą noc? Oka przez ciebie nie zmrużyłam.
Mąż na to:
- A myślisz,
że ja spałem?
Noc poślubna. Pan młody chodzi po sypialni, co chwila odsłania zasłony i
spogląda przez okno. Panna młoda czeka w łóżku w bardzo zachęcającej pozie.
W końcu pyta zniecierpliwiona:
- Czego ty tam szukasz...? No chodź tu do mnie!!!
- Mówią... - odpowiada zdegustowany, świeżo upieczony mąż - że noc poślubna
taka piękna, a tu leje i leje...
Para
narzeczonych przychodzi do urzędu stanu cywilnego. Urzędnik pyta:
- Czy jesteście należycie przygotowani do tak ważnego kroku?
- Oczywiście - odpowiada młody kandydat na męża. - Mamy juz piętnaście
litrów wódki, trzydzieści pięć butelek wina i sześć litrów spirytusu.